Rodzinny dom słynnego aktora Wiesława Gołasa w Kielcach jest stertą gruzu i desek! Jak do tego doszło? Czy to się zmieni? (WIDEO, ZDJĘCIA)

Lidia Cichocka
Po kieleckim domu słynnego aktora Wiesława Gołasa została sterta desek, gruzu i Śmieci. W ostatnich dniach rozgorzała jednak dyskusja jak wykorzystać fakt, że wybitny, zbliżający się do 90-tki aktor był związany z Kielcami. Proponowano nawet odbudowanie domu i wyświetlanie tu filmów, w których Gołas grał.

Wiesław Gołas zawsze podkreślał, że Kielce są jego ukochanym miastem i jeśli coś mu się śni, to właśnie one. Tu spędził dzieciństwo, które było tyleż sielskie co dramatyczne. Ojciec pana Wiesława był oficerem w II Pułku Legionów i cała rodzina mieszkała w pobliżu jednostki na ulicy Mahometańskiej. Wtedy był to numer 3, obecnie 17. Dom był drewniany, z pięterkiem, zawsze pełen ludzi, gwarny.

Wiesław Gołas i jego Kielce
W rozmowie, którą miałam przyjemność przeprowadzić z Wiesławem Gołasem w garderobie Teatru Polskiego w Warszawie w 2008 roku mówił: - W domu atmosfera była niesamowita: Sielanka Gołasowska. Tata grał na gitarze lub harmonii czy skrzypcach, śpiewał, siostra Basia grała na mandolinie, wujek Edek na organkach.

Ojciec miał oko na syna a mały Wiesiek dużo czasu spędzał w jednostce. Chodził po stajniach, siedział na każdym koniu, jadł razem z żołnierzami. - Byłem takim dzieckiem pułku, Dzidziuś mnie nazywali – uśmiechał się na to wspomnienie.

W szkołach: "9-tce" na Baranówku i gimnazjum Śniadeckiego dawał się we znaki nauczycielem. Sam siebie określał jako lenia i urwisa, ale chętnie brał udział we wszystkich akademiach, deklamacjach a swoje aktorskie talenty wykorzystywał mdlejąc popisowo. Był też ministrantem, w drewnianym kościółku na Baranówku służył do mszy. Uczył się w szkole muzycznej, grał na bębnach i talerzach i kiedy szkoła wędrowała do katedry na mszę mógł popisywać się swoimi umiejętnościami.

Wojna wybuchła gdy chodził do gimnazjum Jana Śniadeckiego w Kielcach, uczył się na tajnych kompletach, ale sytuacja zagrożenia nie działała dopingująco na naukę natomiast na walkę oczywiście.

Tata żegnając się z rodziną we wrześniu 1939 roku nakazał synowi, który miał wtedy 9 lat by opiekował się matką i siostrą. Sam wrócił do domu – wzięty do niewoli uciekł z transportu do oflagu, razem z mamą działał w podziemiu, ale później aresztowany, osadzony w więzieniu kieleckim został wywieziony i zginął w obozie na Majdanku. - Jeszcze po wojnie agenci Urzędu Bezpieczeństwa przychodzili i pytało o ojca, twierdzili, że widziano go w okolicy, mam żyła nadzieją, ale tata nie wrócił – mówił Wiesław Gołas.

W harcerstwie walczył jak umiał: kradł Niemcom broń, przenosił ulotki. Broń przechowywali w grobowcu na cmentarzu prawosławnym, który był po drugiej stronie ulicy. Kilkakrotnie cudem uniknął śmierci.

Szczęście go opuściło, kiedy próbował ukraść Niemcom amunicję z ciężarówki. Został osadzony w kieleckim więzieniu, w tej samej celi, w której trzymano ojca. – To takie niesamowite, jakieś przypadki zadziwiające -mówił. To więzienie, moja rola w filmie: tata był ogniomistrzem a ja grałem ogniomistrza Kalenia, tak jakbym dostawał jakieś znaki.

Bity w więzieniu nikogo nie wsypał, wolność odzyskał w styczniu 1945 roku. Po studiach został w Warszawie, czasami zaglądał do Kielc, zagrał nawet w kieleckim teatrze Papkina.

- Byłem na Mahometańskiej, ten dom który wydawał mi się ogromny nagle okazał się taki mały - wspominał.- Teraz już go nie ma, ale na pewno jest cmentarz z kaplicą, w której słuchałem śpiewów prawosławnych, byłem nimi zachwycony. I ten grobowiec, w którym mieliśmy kryjówkę musi istnieć.

Dom Wiesława Golasa - dziś to miejsce straszy

To właśnie po tym domu została do dzisiaj sterta desek, zawalony komin.

Jarosław Machnicki, dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury oraz znawca historii Legionów i 2 Pułku Artylerii Lekkiej, w którym służył ojciec Gołasa mieszka w sąsiedztwie.

- Pamiętam ten drewniany dom, ale ludzie którzy tu mieszkali mieli zupełnie inne plany. Zajmowali oficynę w tyle ogrodu a od frontu chcieli postawić inny budynek, gromadzili materiały budowlane, ale postawili tylko podmurówkę.

Dzisiaj posesję porastają chaszcze, wszędzie walają się śmieci, butelki, widać sterty starych okien, skamieniałe worki cementu. Prawie dwadzieścia lat temu właścicieli odwiedziła reporterka Echa Dnia, Agata Kowalczyk pamięta, że mieszkańcy tej posesji byli zbieraczami, gromadzili mnóstwo przedmiotów, sąsiedzi interweniowali uważając, że nie zajmują się odpowiednio niepełnosprawnym synem.

- Tych państwa już dawno tu nie ma, nie wiadomo jaki jest stan prawny tego domu a zainteresowanie pustą działką ogromne, wiele osób pyta o właścicieli – dodaje Machnicki.

Dom Wiesława Gołasa - miasta upamiętni aktora?

Z pytaniem o to czy Kielce planują wykorzystać postać Wiesława Gołasa, jego popularność a także sympatię jaką aktor darzy miasto zapytaliśmy Grzegorza Sowińskiego, wicedyrektora wydziału kultury Urzędu Miasta.

- Jestem jak najbardziej za – mówi Grzegorz Sowiński. - Miasto planuje ustanowić ambasadorów Kielc. Pan Gołas jest z pewnością postacią zasługującą na taką rolę.

Dyrektor obiecuje ustalić stan prawny działki przy Mahometańskiej. - Sprawa dalszych działań jest otwarta. Myślę, że należy to omówić na przykład z radą programową Muzeum Historii Kielc, to ono powinno mieć wiodącą rolę w takich inicjatywach. A właśnie powołujemy radę na kolejną kadencję, wkrótce zostanie rozstrzygnięty konkurs na stanowisko dyrektora tej placówki.

Wiesław Gołas - legenda z Kielc

Wiesław Gołas urodził się 9 października 1930 roku w Kielcach - aktor teatralny i filmowy. Jego ojciec, Teofil był ogniomistrzem 2. Pułku Artylerii Lekkiej Legionów. Po klęsce kampanii wrześniowej ukrywał się. Ostatecznie został schwytany przez Niemców. Zginął w obozie w Majdanku. Przed wybuchem II wojny światowej Gołas uczęszczał do szkoły powszechnej na kieleckim Baranówku, a następnie do Gimnazjum imienia Jana Śniadeckiego. W 1943 wstąpił do Szarych Szeregów. Przybrał pseudonim Wilk. Uczestniczył w akcjach zdobywania broni, a także w rozstrzelaniu konfidenta. W grudniu 1944, podczas nieudanej akcji, został aresztowany przez gestapo. Trafił do celi, w której wcześniej więziony był jego ojciec.

Po wojnie studiował w warszawskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, wtedy jeszcze pod dyrekcją Aleksandra Zelwerowicza. Studia ukończył w 1954 roku. Debiut w Teatrze Dolnośląskim w Jeleniej Górze. Aktor Teatru Dramatycznego w Warszawie (1955-1985), Teatru Polskiego w Warszawie (1985-1992). Twórca doskonałych kreacji komediowych, współtwórca Kabaretu Koń, członek Kabaretu Dudek, wykonawca piosenki W Polskę idziemy autorstwa Jerzego Wasowskiego i Wojciecha Młynarskiego. Występował również w Teatrze Polskim w Warszawie.

Znany z wielu kultowych ról w takich filmach jak: Ogniomistrz Kaleń − jako ogniomistrz Kaleń, Kapitan Sowa na tropie − jako kapitan Sowa, Chudy i inni − jako Chudy, Czterej pancerni i pies − jako Tomasz Czereśniak, oszukiwany, poszukiwana − jako Karpiel, Czterdziestolatek − jako Ziemia, dowódca plutonu, Potop − jako Stefan Czarniecki, Brunet wieczorową porą − jako Kazik, Alternatywy 4 − jako Majewski i wielu innych.

Żonaty z Marią Krawczyk-Gołas. Ma córkę Agnieszkę. Rodzina mieszka od lat w Warszawie.

Poranek na żywo. Rozpad koalicji: jak wpłynie na sytuację w regionach?

Wideo

Komentarze 28

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Można być zniesmaczony niektórymi komentarzami. Pan Wiesław w pełni sobie zasłużył, bardziej niż niejeden wyklęty, których tak strasznie teraz gloryfikujemy, na to żeby go jakoś w Kielcach upamiętnić. Może, rzeczywiście zrobić coś w miejscu, gdzie był ten jego dom rodzinny.

G
Gość
28 lutego, 11:25, Aktywista:

He,he,he.Jedyne wyjście to zaorać.Teraz o tym się mysli ?Ktoś wywąchał kasę.

28 lutego, 19:13, Gość:

Oczywiście, Pan Gołas będzie sobie na koszt miasta domek budował, a do tej pory domrk go nie interesował. A czyja jest to własność????

28 lutego, 21:44, Gość:

Jak to będzie budował sobie domek Pan Gołas, jak On nie żyje....

Czy mówimy o Wiesławie Gołasie, polskim autorze???

C
Czołgista
28 lutego, 18:58, Gość:

Miasto winno odbudować dom oczywiście przystosować go trzeba do współczesnych potrzeb, w częśi zrobić taką izbę pamięci a w pozostałej części klub dyskusyjny oczywiście z możliwością wyświetlania filmów. Trzeba dbać o takie miejsca.

Można też na podwórku postawić Rudego, co stoi obecnie na terenie diskłontu odzierzowego Vive w Agromie Białogon. I radiotelefon na korbę z jednostki wojskowej.

G
Gość
DO WIELBICIELI GÓWNIARZY

Cz. I

w odpowiedzi na wiersz "Do przyjaciół gówniarzy"

Kto się za tego typu poezyję nie obraża

Niech się sam za gówniarza uważa.

Przeglądam duchem wszystkich wielbicieli moich twarze

I myślę sobie, o psiakrew!, czy wszyscy są gówniarze?

A zwłaszcza kilku najbardziej wiernych!

(tych gnatem zdzieliłbym po zadzie równo!)

Takich urzeknie, proszę pani, najohydniejsze nawet gówno!

Tacy powiedzą, że nawet szmira to jakieś wprost prawdziwe cacy,

Byle by tylko podpisane było S i I Witkacy!,

Ach, bo Witkiewicz tak dobry jest i doskonały,

Że nie wiadomo już, czy nawet on oddawał kały!

Może on nie srał i nie robił pipi,

Taki On ach!, genialny jest!

Ci wielbiciele pełni są bezkrytycznego, ach!, zachwytu,

Bez względu na to, ach!, czy dzieło wyszło z głowy mej, czy też z odbytu,

Czy w uniesieniu twórczym umysł mój klarowny był jak jakaś, proszę pani, wieczorna, ta tak zwana, ach!, poświata,

Czy też mój mózg trawiły wszystkie narkotyki świata,

Łącznie z odorem dorożkarskich bud i stęchłych bram,

Które tak dobrze są mi znane, lecz nie z Kielc,

bo muszę wyznać, ach! że nigdy nie bywałem tam.

A prawdziwy przyjaciel powiedziałby, Ignacy, pewien utwór ci uwłacza,

Ja dla twojego dobra takie gówno wrzucę tam gdzie jego miejsce, czyli wprost do sracza,

To choć od dawna jestem, proszę paAni, ten tak zwany zimny trup,

Takiemu mógłbym nawet wskazać własny grób!

cd w następnym komentarzu.
G
Gość

Cz. II

Ale nie! Znalazł się baran Raj - wielbiciel zapyziały,

Co pewien utwór mój, psiakrew! wyłuskał, fuj!, jak gniazdo pluskiew spod powały,

I ścierwo mi się, proszę pani, wywróciło w grobie,

Gdy ten wielbiciel gówniarz użył wiersza mego, o psiakrew!,

By wyblwać z pyska swoje fobie,

Fobie, którymi zionie jak ohyda i śmierdząca zmora,

Że człowiek widzieć może go jedynie jako cuchnącego własnym sosem, ach, potwora,

Więc zamiast śpiewać, ten wielbiciel witrolejem sika w pyski, gębą sra,

Gdy mu muzyczka skądsiś gra.

A przecież każdy by się poznał nawet na Borneo lub w Afryce czarnej,

że w tekście tym są głównie jakieś substytuty marne,

I tak ohydna wprost intencji małość, forma, ach, wulgarna,

Gdzie metafizyk głąb wypiera, ach, namiastka wprost koszmarna,

Że to nie przejdzie, w każdym razie to jest fe,

A do tego napisane nie krwią, ale gównem, bardzo źle!

Ja nawet nie chcę tego! ! Nie! Nie! Nie!

Dlatego błagam wielbicieli moich, och!, psiakrew! gówniarzy,

Niechaj zamilkną, ach!, ta szmira niech się ze mną nie kojarzy,

A spośród tych gówniarzy wszystkich, panie Raj,

Panu zabraniam wielbić siebie naj!,

Bo niedługo, ach, zapomną wszyscy żem autorem "Matk"i oraz "W małym dworku"

I pamiętać będą tylko o tym grafomańskim, ach, potworku,

I mnie tak sobie będą wyobrażać - symbol, jako szczyt ohydy,

Jako jakiś Paramount najgorszej pseudoliterackiej brzydy.

I nie chcę, potąd wielbicieli mam, co z tyłka sączy im się mowa w śliskim kłamstwie,

W zaczajonej za nim złośliwości, chęci krzywdy

I zlekceważenia, ach!, i zwykłym chamstwie.

I tak nie znoszę w ogóle obłudnych gówniarzy,

Ale gdy mymi wielbicielami śmieli być -

Tym gorzej! Precz ode mnie, gatunku wraży!

I niech mi się Raj nigdy więcej nie ukaże,

(wolę z czartami w piekle po wsze czasy tkwić

I w najpiekielniejszych wprost stosunkach z nimi być!),

A wielbicieli mych gówniarzy wszystkich w kupie -

zwalę gnatem dla ekonomii po olbrzymiej wspólnej dupie.

Proszę mi wybaczyć, że nie składam

własnoręcznego podpisu, ale,

jak powszechnie wiadomo,

jestem, o, psiakrew!, w fazie daleko posuniętej

dematerializacji.

Do pisania używam medium.

G
Gość
28 lutego, 15:12, kielczanin:

Gołas nie został u nas uhonorowany, bo zawsze Kielce kochał. Za to dzięki Lubawskiemu, na Skwerze Szarych Szeregów uhonorowany został popiersiem Witkacy, który o Kielcach pisał tak:

"Do Przyjaciół Gówniarzy

Motto: Kto się za ten wiersz obraża

Ten się sam za gówniarza uważa

Przeglądam w myśli wszystkich mych przyjaciół twarze

I myślę sobie, och psiakrew! czyż wszyscy są gówniarze?

Ach, nie! Jest kilku wiernych, z tymi pojechałbym nawet do Kielc.

A reszta? Ach, reszta, proszę pani, to jest gówno, wprost na szmelc.

Pytacie mnie, czemu do Kielc, a nie do Afryki lub na Borneo?

O, tam łatwiej przyjacielem być wśród tropikalnych puszcz,

Niż gdy za ścianą woła ktoś: puszcz mnie pan, ach, puszcz.

A pluskwy, ach, nietropikalne, mnożą się jak w aparacie tym "Roneo".

O, tak w ohydnej wszawości małego miastka,

Gdy metafizyk głąb wypiera dowolna wprost namiastka,

Gdzie zamiast uczuć wszelkich są tylko jakieś marne substytuty,

A miłość dają tylko, ach, nieszczęsne prostetuty

(Bo krzywych zabrakło już),

A syf i tryper biegną w krok tuż, tuż,

Gdzie zwykła dorożkarska buda zastąpi wszelkie narkotyki świata,

I gdzie jedyne piękno jest: na zgniłych domkach jakaś, proszę pani, wieczorna, ta tak zwana, ach, poświata,

I wszystko to na tle zupełnej nędzy

W smrodzie u gospodyni jakiejś potwornej wprost jędzy,

W ciągłej niepogodzie, co lepsza jest od słońca,

Bo wtedy wszystko zda się bliskim już, ach, końca -

Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,

I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.

A może piękne to jest, ach, miasteczko, ach, i nawet miłe

I niełatwo jest w nim złapać nawet kiłę...

W każdym razie tam przyjacielem być i w tych warunkach

Trudniej jest niż w afrykańskich najtropikalniejszych choćby wprost stosunkach.

Gdy człowiek gębą sra,

A tyłkiem podpatruje obroty gwiazd i mgławic dalekich spirale,

Gdy mu muzyczka skądiś gra,

A on gdzieś przy powale wydusza miliony pluskwich gniazd,

Gdy beznadziejność dusi jak ohyda i śmierdząca zmora,

Gdy człowiek sobie siebie widzi jako cuchnącego własnym sosem, ach, potwora -

Może to wszystko przejdzie, ach, a może nie,

W każdym razie to jest wszystko bardzo fe.

A do tego napisane nie krwią a gównem, bardzo źle.

Ja nie chcę tego, nie, nie, nie!

Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,

I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.

Ale jest za to odpowiedź Witkacego na to uwielbienie Lubawskiego - w częściach, bo jest ograniczona liczba znaków:

Cz I.

DO WIELBICIELI GÓWNIARZY

w odpowiedzi na wiersz "Do przyjaciół gówniarzy"

Kto się za tego typu poezyję nie obraża

Niech się sam za gówniarza uważa.

Przeglądam duchem wszystkich wielbicieli moich twarze

I myślę sobie, o psiakrew!, czy wszyscy są gówniarze?

A zwłaszcza kilku najbardziej wiernych!

(tych gnatem zdzieliłbym po zadzie równo!)

Takich urzeknie, proszę pani, najohydniejsze nawet gówno!

Tacy powiedzą, że nawet szmira to jakieś wprost prawdziwe cacy,

Byle by tylko podpisane było S i I Witkacy!,

Ach, bo Witkiewicz tak dobry jest i doskonały,

Że nie wiadomo już, czy nawet on oddawał kały!

Może on nie srał i nie robił pipi,

Taki On ach!, genialny jest!

Ci wielbiciele pełni są bezkrytycznego, ach!, zachwytu,

Bez względu na to, ach!, czy dzieło wyszło z głowy mej, czy też z odbytu,

Czy w uniesieniu twórczym umysł mój klarowny był jak jakaś, proszę pani, wieczorna, ta tak zwana, ach!, poświata,

Czy też mój mózg trawiły wszystkie narkotyki świata,

Łącznie z odorem dorożkarskich bud i stęchłych bram,

Które tak dobrze są mi znane, lecz nie z Kielc,

bo muszę wyznać, ach! że nigdy nie bywałem tam.

A prawdziwy przyjaciel powiedziałby, Ignacy, pewien utwór ci uwłacza,

Ja dla twojego dobra takie gówno wrzucę tam gdzie jego miejsce, czyli wprost do sracza,

To choć od dawna jestem, proszę paAni, ten tak zwany zimny trup,

Takiemu mógłbym nawet wskazać własny grób!

cd w następnym komentarzu.

j
jj
28 lutego, 11:18, Gość:

Dajcie spokój. Spóźniliście się z jakieś 40 lat. To nawet nie jest rudera, to szrot, który należy wywieść na wysypisko. Pan Wiesław Gołas też widocznie nie był zainteresowany robieniem z tego domu jakiegoś muzeum.

28 lutego, 11:25, Gość:

A w Lubomierzu robią kasę na Samych swoich. A przecież tych domów nigdy nie bylo i wszystko to plan filmowy. ;)

Kolego, domy Kargula i Pawlaka to nie żaden plan filmowy. Stoją sobie do tej pory, tylko nie w Lubomierzu a w Dobrzykowicach pod Wrocławiem. Film był kręcony w różnych miejscach.

G
Gość

Smutne ale wszystkie domu rozsypią się w proch.....

G
Gość
28 lutego, 11:25, Aktywista:

He,he,he.Jedyne wyjście to zaorać.Teraz o tym się mysli ?Ktoś wywąchał kasę.

28 lutego, 19:13, Gość:

Oczywiście, Pan Gołas będzie sobie na koszt miasta domek budował, a do tej pory domrk go nie interesował. A czyja jest to własność????

Jak to będzie budował sobie domek Pan Gołas, jak On nie żyje....

P
Pierdzioch

Przyślijcie Dowborkę z ekipą.

G
Gość
28 lutego, 11:25, Aktywista:

He,he,he.Jedyne wyjście to zaorać.Teraz o tym się mysli ?Ktoś wywąchał kasę.

Oczywiście, Pan Gołas będzie sobie na koszt miasta domek budował, a do tej pory domrk go nie interesował. A czyja jest to własność????

G
Gość

Miasto winno odbudować dom oczywiście przystosować go trzeba do współczesnych potrzeb, w częśi zrobić taką izbę pamięci a w pozostałej części klub dyskusyjny oczywiście z możliwością wyświetlania filmów. Trzeba dbać o takie miejsca.

G
Gość

Pan Lubawski śnił o wielkim porcie lotniczym, natomiast pan Wenta nadal marzy o wielkim sporcie, a nie o mieszkańcach Kielc, może trzeba po staremu zrobić zrzutke i zadbać o dziedzictwo kulturowe dla następnych pokoleń Polaków.

M
Misiek

Myślę że to świetny pomysł na to żeby odbudawać dom pana Wiesława Gołasa i puszczać w nim filmy aktora, należy mu się szacunek za jego aktorstwo i przywiązanie do naszego regionu, powinien powstać fundusz i zebrać pieniądze na odbudowę.

J
Jacek

jarek nie widziales co sie dzieje obok tyle lat.wszystko juz wyniesli.Jsko dyro powinines interweniowac juz lat kilka temu

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3