Kielecka piłka ręczna pożegnała swoją legendę, Zbigniewa Wdowicza [ZDJĘCIA]

PK
Rodzina, przyjaciele, kibice, byli zawodnicy, trenerzy, sędziowie i działacze piłki ręcznej, w czwartek 26 sierpnia na Cmentarzu Starym w Kielcach pożegnali Zbigniewa Wdowicza.

Zbigniew Wdowicz - zawodnik, sędzia, działacz, ale przede wszystkim znany w całej Polsce kierownik drużyny piłkarzy ręcznych Korony i Iskry Kielce zmarł w ubiegły piątek, 20 sierpnia, w wieku 75 lat. Pogrzeb na Cmentarzu Starym w Kielcach poprzedziła msza żałobna w kościele pod wezwaniem św. Józefa Robotnika.

Zbigniew Wdowicz był kierownikiem drużyny między innymi, kiedy w 1980 roku zdobywała ona pierwszy medal mistrzostw Polski (brązowy), wygrywała ona swoje pierwsze (1993), drugie (1994) i trzecie (1996) mistrzostwo Polski oraz wicemistrzostwo w 1995 i brązowy medal dwa lata później. W 1997 roku zachorował i musiał przejść na rentę. W grudniu 1998 roku w hali przy ulicy Krakowskiej, z inicjatywy Pawła Kotwicy z "Echa Dnia" i Piotra Rozpary z "Gazety Wyborczej", odbył się mecz gwiazd "Iskra Show", w którym ówczesna drużyna Iskry zmierzyła się z byłymi gwiazdami kieleckiego klubu, które przyjechały z Polski i Niemiec. Dochód z tego meczu został przeznaczony na leczenie Zbigniewa Wdowicza. Jeszcze w poprzednim sezonie pojawiał się on na meczach Łomża Vive Kielce w Hali Legionów.

Zbigniew Wdowicz - długoletni kierownik drużyny piłkarzy ręcznych Iskry - Korony - Iskry. Urodził się 23 maja 1943 roku w Kielcach.
Przygodę ze sportem zaczynał od ... piłki nożnej. Wraz z Irkiem Adamusem i braćmi Mundkiem i Markiem Surgielami grał w drużynie juniorów Błękitnych Kielce. Nie trwało to jednak zbyt długo, bowiem pewnego dnia ojciec pana Zbyszka, zatrudniony w Fabryce Łożysk Tocznych Iskra wezwany został przez jej dyrektora, który oznajmił: "Nie może być, aby syn naszego pracownika trenował w innym klubie".
- No i rozstałem się w futbolem i Błękitnymi kierując swe kroki do piłki ręcznej - wspomina Z. Wdowicz. - W tym czasie, a była to pierwsza połowa lat 60-tych zawiązywały się w Kielcach drużyny TKKF. Jedną z nich był zespół wzięty później pod skrzydła TKKF-KZWM, a następnie przez Iskrę. Najpierw byłem jej zawodnikiem, a z biegiem czasu działaczem i kierownikiem.
Szybko pokochał szczypiorniaka. Został społecznym działaczem Okręgowego Związku Piłki Ręcznej i sędzią związkowym. Prowadził nawet mecze pierwszej ligi z udziałem zespołów kobiet. Jednak Zbyszek kojarzy się przede wszystkim z kierownikiem drużyny.
- Dla niewtajemniczonych te słowa niewiele oznaczają. A jest to bardzo trudne zadanie, zwłaszcza być kierownikiem zespołu pierwszoligowego. Ileż razy miałem przygotowane podanie o zwolnienie mnie z tej funkcji. Szczególnie po przegranych spotkaniach, ale nigdy do tego nie doszło. Człowieka zawsze ciągnęło do zespołu, żył z nim... Był w nim pośrednikiem między zawodnikami, klubem, a zakładami opiekuńczymi i sponsorami. Jest więc co wspominać. Chwile dobre, złe, a nawet humorystyczne, stające się z czasem anegdotami, Choćby z pierwszej połowy lat 70-tych, gdy do Korony "ściągnięty" został ze Śląska Wrocław reprezentant Polski Stanisław Piekarek. Z wykształcenia był inżynierem-elektronikiem i ku zdumieniu sekretarza partyjnej komórki zakładu opiekuńczego oświadczył, że chce codziennie chodzić do ... pracy i mieszkać w hotelu. Zaskoczeni tym byli wszyscy, gdyż do tej pory zawodnicy chodzili jedynie na treningi, a do dyspozycji mieli służbowe mieszkania.
Bywały też sytuacje nieprzyjemne, kończące się jednak pomyślnie. Na przykład w restauracji w Kaliszu, po zakończonym posiłku, posądzono kielecką drużynę o kradzież nakryć stołowych. Po szybkim "śledztwie" okazało się, że jedna z kelnerek chciała z naszych zawodników zrobić kozłów ofiarnych, gdyż sama schowała noże, widelce i łyżki. Pamiętam też wydarzenie dotąd niewyjaśnione, gdy w czasie pobytu w Łodzi złodzieje okradli autokar Korony, ze sprzętu i całej dokumentacji. Musieliśmy wracać do Kielc, a mecz z Anilaną został przełożony - wspomina Zbyszek.
Kierownik Wdowicz był z drużyną na dobre i złe. Z medali mistrzostw Polski, zdobytych ze swą "siódemką", najcieplej mówi nie o złotych krążkach, lecz o brązowych, wywalczonych w 1980 roku, kiedy kielczanie pierwszy raz w historii klubu stanęli na podium.
Od jesieni 1997 roku, ze względu na stan zdrowia, pan Zbyszek jest teraz tylko wiernym kibicem swojej ukochanej Iskry. W bogatej kolekcji wyróżnień posiada to najcenniejsze - Diamentową Odznakę Związku Piłki Ręcznej w Polsce. ("Iskra - dumą Kielc", Marek Michniak, Antoni Pawłowski, wydawnictwo "Słowo Kibica", Kielce 1999.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Materiał oryginalny: Kielecka piłka ręczna pożegnała swoją legendę, Zbigniewa Wdowicza [ZDJĘCIA] - Echo Dnia Świętokrzyskie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie