Profesor Stanisław Żak z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach negatywnie ocenia fakt, że niemal co roku zmieniany jest kanon lektur szkolnych.
MEN zdecydował o zmianach programowych w polskiej szkole. Zdaniem profesora Żaka, cenione i wybitne dzieła powinny pozostać w kanonie, natomiast pozycje powstające współcześnie mogłyby być dodawane raz na dziesięć lat do lektur uzupełniających.
Profesor Żak podkreślił w Polskim Radiu Kielce, że ograniczenie nauczania literatury do dwóch pozycji z danej epoki - to zarazem ograniczanie wychowania humanistycznego młodego pokolenia. Żak uważa, że lektury Marii Kuncewiczowej, Zofii Nałkowskiej, Marii Dąbrowskiej, Jerzego Andrzejewskiego, Juliusza Kaden-Bandrowskiego powinny zostać w kanonie, bo inaczej - jak podkreślił profesor - młodzież nie będzie wiedzieć o istnieniu tych pisarzy.
Znawca literatury powiedział, że utwory Witolda Gombrowicza i Brunona Schulza powinny być interpretowane z adnotacją, że ci twórcy eksperymentowali z literaturą.
Przeciwko zmianom programowym w szkołach protestują intelektualiści. Ich apel w tej sprawie zamieściła dzisiejsza "Rzeczpospolita".
Zgodnie z decyzją Ministerstwa Edukacji Narodowej - systematyczna nauka historii ma zakończyć się w pierwszej klasie liceum, a z kanonu lektur szkolnych znikną dzieła najbardziej znamienitych polskich pisarzy. Jedynymi obowiązkowymi lekturami z literatury XX wieku mają być "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza i jedno z opowiadań Brunona Schulza.